W dniach 7-8 września 1994 r. odbędą się w Sulisławicach wielkie uroczystości powrotu skradzionego w nocy z 27/28 X 1992 r. Cudownego Obrazu Matki Bolesnej, zwanego również Cudownym Obrazem Matki Boskiej Sulisławskiej. Dla staszowian to wyjątkowe święto. Wszak związek miast z odległymi przecież Sulisławicami jest wyjątkowo silny i trwa nieprzerwanie od XVII w. Mieszkańcy Staszowa jako doznający szczególnych łask i uzdrowień za sprawą wizerunku przyczynili się znacznie do uznania obrazu za cudowny, występując w roli świadków.

Zgodnie z instrukcją (z 24 X 1658) biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego który nakazał specjalnej Komisji zbadać w Sulisławicach niezwykły już wtedy obraz przesłuchano świadków doznających łask i objawień związanych z tym wizerunkiem. W grupie tej znalazł się ksiądz Maciej Dalewski prepozyt staszowski, który przedstawił zeznania

14 mieszczan staszowskich. On sam dzięki modlitwom do M. B. Sulisławskiej ocalił kościół parafialny w Staszowie w czasie najazdu wojsk Rakoczego. Doznał też uzdrowienia nóg.

Jak podają stare zapisy: "Dwaj rajcy staszowscy Stanisław Bietkiewicz i Mikołaj Głodowicz zeznali przed komisjąo doznanych łaskach: pierwszy wraz z żoną Agnieszką zos stali uzdrowieni w 1656 r. z choroby umysłowej dzięki ofiarowaniu ich na pielgrzymkę przez matkę, drugi dzięki modłom i ślubowi pielgrzymki zostali ocaleni od śmiertelnej choroby. W grupie wdzięcznych mieszczan staszowskich znaleźli się też ewangieliczka Elżbieta Kołtunowa, pisarz i kantor Szymon Łodzikowicz, młynarz Wojciech Kołacz, Krzysztof Chęciński, Maciej Adamkiewicz, Melchior Karbownik, Dorota Górniczka, Katarzyna Ganowska, Katarzyna Kącka, Anna Cyganowa, Katarzyna Forkaska, Krzysztof Mikus. A wszyscy ci, lub ich bliscy brali udział w pielgrzymce do Sulisławic.

Zwyczaj chodzenia staszowian do tego niezwykłego miejsca datuje się od połowy XVII wieku. Upamiętnia to figura J. Chrystusa Frasobliwego ustawiona obok drukarni.

Jednak zorganizowane i stałe pielgrzymki rozpoczęły się w 1821 r. kiedy to: "w Staszowie grasowała straszliwa choroba i staszowianie ofiarowali się M.B. Sulisławskiej."

O tradycji pielgrzymkowania staszowian wspomina Stanisław Janik popularna postać w tym mieście.

"W I połowie ubiegłego wieku cholera opanowała i dziesiątkowała mieszkańców Staszowa Polaków i Żydów. Rajcy miejscy ustalili: trzeba zrobić krzyż i udać się z nim do Sulisławic. Tak też uczyniono i grupa mieszczan z krzyżem na ramionach udała się na pielgrzymkę. Wyszli nocą, ukradkiem mieszkańcom Staszowa nie wolno było wtedy opuszczać trapionego zarazą miasta. Nad ranem kompania dotarła do Wiazownicy Wzgórska, skad było już widać wieże kościoła w Sulisławicach. W tym też miejscu postanowiono ustawić ciężki krzyż z drewna. Dalej bowiem pątników nie puściły carskie posterunki. Zawrócili do rodzinnej miejscowości, ale przecież nie daremnie wszak mieli wzrokowy kontakt z sanktuarium Matki Boskiej Sulisławskiej. Kiedy już zbliżali się do miejskich rogatek zobaczyli tłum ludzi, który im wyszedł naprzeciw. Byli wśród nich także Zydzi, zatrwożeni cholerą, nie bacząc na religijne przeszkody, również oddali się pod opiekę Matce Boskiej Sulisławskiej. Przybyłym obwieszczono, że morowe powietrze ustąpiło.

Na tę pamiątkę, każdego roku, na zakończenie oktawy Bożego Ciała ze Staszowa wyrusza do Sulisławic pielgrzymka.

Tradycja żegnania i witania pątników sulisławskich wciąż trwa. Staszowianie za wyjątkowe łaski ofiarowali do kościoła w Sulisławicach piękny ornat wykonany z pasa słuckiego.

Staszowianie zobowiązali się też, że będą dbać stale o krzyż postawiony za Wiązownicą. Już kilka razy był wymieniany. Pierwszy dawno się rozpadł. Kolejne fundowali i stawiali staszowianie. St. Janik, który był na pielgrzymce ponad 30 razy, twierdzi, że pierwszy krzyż zaniósł na wzgórze jego pradziad.

Kult Matki Boskiej Sulisławskiej w Staszowie jest wyjątkowo żywy. Nawet okupacja niemiecka nie zdołała przeszkodzić w praktykach pątniczych. Zamiast krzyży co było wtedy zabronione zabierano ze sobą na wędrówkę kije. Dopiero przed samym wejściem do kościoła w Sulisławicach składano z nich krzyże.

Wiesław Kot, staszowski poeta i lokalny tropiciel śladów przeszłości, twierdzi, że staszowianie dorobili się nawet własnego śpiewnika pielgrzymkowego, którego repertuar wykorzystywany był przez kompanię w czasie marszu. A oto jedna z pieśni.

Pieśń do Matki Bożej w Sulisławicach


O Sulisławska Pani Najmilsza,
Z synem cierpiącym miłości przystań
Synowi Swemu ból łagodząca
Dla Swoich dzieci pomoc bez końca.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


Synowi szepczesz próśb naszych słowa
On wysłuchuje w sercu zachowa
W sercu okrutnie włócznią przebitym
A z niego łask strumień obfity.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


Niech z Weroniki cudownej chusty
Jezus Zbawiciel doda otuchy.
A ty o Matko pełna miłości
W Sulisławicach racz zawsze gościć.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


W wojny czas krwawy Ty byłaś z tymi
Którzy z honorem Polski bronili.
Ty byłaś tarczą świętej opieki
Jędrusiów panią gwiazdą co świeci.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


Gdy nocą ciemną zgubiona droga.
Tyś pośredniczką mocą gdy trwoga.
Bądź zawsze z nami Panno Najświętsza.
Zawsze Łaskawa i Najwierniejsza.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


Chrystusa wprowadź w nasze rodziny
Kształtu sumienia i nazwij winy.
Eucharystycznym chlebem wzmocnieni
W Życie pójdziemy tak przemienieni
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani


Jak z wody wino w Kanie się stało
Za Twą przyczyną i Bożą chwałą
Ty zawsze z nami co dzień od świeta
Sulisławska Pani pamiętaj.
Ref. Ty nie opuszczaj wiernych poddanych
Bądź Sulisławską najświętsza Pani