Jak się odnalazł obraz


Po śmiałej kradzieży obrazu Matki Boskiej Sulisławskiej i bezowocnych poszukiwaniach sprawców w pierwszych miesiącach wszyscy stracili nadzieje na odnalezienie tego niezwykłego wizerunku. Krążyły wokół tej sprawy różnorodne wersje, tworzyć się nawet zaczęły legendowe opowieści. Mówiono, że obraz jest już dawno za granicą już w pierwszą noc po kradzieży złodzieje przerzucili go na Zachód. Nie wykluczono też wschodniej granicy. Sugerowano, iż mogli to zrobić członkowie rosyjskiej mafii, przypominano, że przecież kiedyś obraz został przywieziony z Moskwy i tam po niemal czterech wiekach wrócił. Sądzono, że może ten niewielkich rozmiarów wizerunek leży w sejfie japońskiego kolekcjonera.

Straciwszy nadzieje władze kościelne zdecydowały się na wstawienie w puste miejsce w ołtarzu głównym wiernej kopii obrazu Matki Boskiej Sulisławskiej i ponowną koronację.

Prokuratura prowadząca śledztwo również była bezradna. Policja prowadziła poszukiwania, ale ich rezultaty nie dawały początkowo owoców.

Upłynęło kilkanaście miesięcy od kradzieży i w najmniej oczekiwanym miejscu -niemal w centrum Warszawy -blisko Dworca Centralnego -znalazł się obraz.

Kilka miesięcy temu do księdza z parafii św. Barbary na Koszykach podszedł nieznajomy mężczyzna i wręczył mu płaskie zawiniątko. Powiedział przy tym, że jest w tym opakowaniu stary obraz, który chce przekazać do kościoła św. Apostołów Piotra i Pawła parafii św. Barbary na Koszykach. Po czym się oddalił. Ksiądz wraz z proboszczem po obejrzeniu niewielkich rozmiarów obrazu doszli do wniosku, że jest to chyba poszukiwany intensywnie wizerunek Matki Boskiej Sulisławskiej. Zgłosili ten fakt swoim władzom kościelnym i policji.

Obraz po rutynowych badaniach i ekspertyzach konserwatorskich został przekazany do Sandomierza, stolicy diecezji sandomierskiej, do której należą Sulisławice.